O czym pamiętać przy wymianie koła. Czy ubezpieczenie opon jest przydatne? Czy jest to duży koszt? Co zapewnia?

Nie chodzi tu wyłącznie o brak umiejętności, ale o wygodę i bezpieczeństwo. Jak to w większości bywa awarie, nawet te drobne zdarzają się w najmniej oczekiwanym momencie.

Jedziemy samochodem na ważne spotkanie, elegancko ubrani, na dworze pada deszcz, jest zimno i zaczyna się ściemniać. I właśnie w takim momencie „łapiemy gumę”.

Oczywiście zawsze w bagażniku mamy klika niezbędnych rzeczy, żeby wymianę koła przeprowadzić sprawnie i szybko. Poza ubraniem roboczym, które wygodnie możemy nałożyć na elegancki strój dla ochrony przed zabrudzeniem i zimnem, rękawiczkami roboczymi, mamy również kawałek twardej deski, do podłożenia pod lewarek, bo grunt pobocza jest miękki w trakcie deszczu. W bagażniku znajdziemy też dwa kliny, które zapobiegną przemieszczeniu się samochodu, no i latarkę, która znacznie ułatwi wymianę, bo ściemniło się już znacznie. Latarka może nam też pomóc w odnalezieniu śrub do zamocowania wymienionego koła, ponieważ często zdarza się, że odkładając je na ziemię obok samochodu przez nieuwagę, kręcąc się przy wymianie możemy zmienić ich położenie.

Należy również założyć, że udało nam się „złapać gumę” akurat w na tyle bezpiecznym miejscu, w którym spokojnie możemy zatrzymać samochód i wymiana nie będzie stanowiła dodatkowego zagrożenia dla nas i innych użytkowników drogi w przeciwnym razie znając swoje umiejętności i wiedząc, że wymiana zabierze nam trochę czasu trzeba bezpiecznego miejsca poszukać. Jadąc kilkadziesiąt metrów musimy liczyć się z ewentualnym uszkodzeniem opony czy felgi, ale w tym wypadku bezpieczeństwo jest ważniejsze. Miejsce znalezione.

Pamiętać należy o ustawieniu trójkąta ostrzegawczego ok. 1 m od krawędzi jezdni

1) 30-50 m za samochodem w terenie niezabudowanym,

2) 1 m za samochodem w terenie zabudowanym,

3) 100 m za samochodem na drodze ekspresowej i autostradzie,

a także o zaciągnięciu hamulca ręcznego i włączeniu odpowiednich świateł.

Oczywiście zakładamy, że wszyscy pamiętają o regularnym sprawdzaniu ciśnienia w oponie zapasowej, a nawet jeśli nie, to w bagażniku znajduje się pewnie pompka i sami damy radę oponę dopompować.

Jeśli jednak cała powyższa operacja nas przeraża, mamy złe doświadczenie z wymianą koła, np.: pamiętamy problem z odkręceniem zapieczonych śrub to zawsze możemy wziąć pod uwagę możliwość wezwania pomocy drogowej, choć to pewnie kosztowna wymiana będzie. Mamy jeszcze możliwość wezwania mobilnej wulkanizacji, jeśli warsztat z takim rodzajem usług znajduje się w przyzwoitej odległości.

Rozwiązaniem może też być ubezpieczenie opon typu assistance w pakiecie z ubezpieczeniem OC czy AC, ale też jako oddzielny produkt ubezpieczeniowy. Może on zapewnić :

1) wymianę koła na miejscu zdarzenia,

2) odholowanie pojazdu, jeśli miejsce zdarzenia uniemożliwia wymianę,

3) zorganizowanie i pokrycie kosztów naprawy w warsztacie,

4) odszkodowanie w razie kradzieży opon, np.: z garażu,

5) pomoc informacyjną o danych teleadresowych: zakładów wulkanizacyjnych, sklepów z oponami, punktów przechowywania opon.

Koszty takiego ubezpieczenia wahają się od kilku do kilkudziesięciu złotych rocznie. Skorzystanie z takiego ubezpieczenia nie wpływa na utratę zniżek.